10.11.2009 23:04

Autor: marcwandas

Archive – “Part IV”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


archive-controlling-crowds-part-iv.jpg Archive – “Part IV”
Warner Music France/2009

Właściwie nie wiadomo, jak należy traktować nowy materiał grupy Archive. Nowy album? Przyczynek do starego? Podobno grało im się tak fajnie, że zapędzili się, a teraz postanowili wydać to, co nie zmieściło się na poprzedniej płycie. I teraz dostajemy w łapy 11 świeżych utworów.

“Controlling Crowds”, umówmy się, genialne nie było. Pozostawiało niedosyt i obawę, że pomysł na Archive się wyczerpie. Albo już wyczerpał, jednak pod mięciutkim płaszczykiem konceptu i powrotu do trip-hopu go nie zauważamy. Teraz muzycy, niestety, nie dają nam już złudzeń.

I mówię to z dużym bólem serca, bo ten zespół wiele dla mnie znaczył. Jednak teraz, słysząc jak Archive bezceremonialnie serwują nam autoplagiaty w stylu “The Empty Bottle” coś we mnie pęka. Ile można grać “Lights”? Bo teraz, kiedy urozmaicona aranżacja, transowość, ciekawe rozwinięcia prostych motywów nie dają mi wymówki, żeby łyknąć zapętlane w nieskończoność motywy, poddaje się, już nie wierzę w tę muzykę.

Rozumiem, że granie według konceptu polegać może na układaniu melodii w jednej tonacji. To pozwala słuchaczowi dostrzec ciągłość historii opowiadanej przez muzyka. Ale, do cholery, jedna oktawa- OK, ale dwie nuty? Powtarzalność razi. Tak jak brak pomysłu na sensowny wokal w “Pills”, które (co do powtarzalności) właściwie można zdefiniować jako “Collapse/Collide + Bullets”. Są tutaj momenty sensowne. Owszem, rozbudza nadzieję na dobrą płytę drugie “Lines” z dobrym refrenem i fajnym pomysłem na wplątanie w to rapu, choć trąci momentami przaśnością nu-metalu. Owszem, świetnie płytę zamyka klimatyczne “Lunar Bender”. Jednak po naprawdę przyjemnych nutach nadchodzi co nieuchronne. Czyli “Lights”. “To The End”, oparte na takim samym pomyśle rytmicznym “The Feeling Of Loosing Everything”. No tak, w tym ostatnim mamy też “Collapse/Collide” (znowu! eh?). Mówi się również (o czym wspomniałem wyżej) o powrocie trip-hopowej stylistyki do muzyki zespołu. Jednak elektronika, rap, kilka o wiele łagodniejszych momentów z tego trip-hopu nie zrobią. Treściowo dostajemy w większości właściwie to samo, co na “Noise” czy “You All Look The Same To Me”. Te same wątki, prowadzone odrobinę urozmaiconymi sposobami. Za mało, by mówić o rozwoju.

Owszem, nie da im się odmówić tego, że próbują. Próbują grać nastrojem. Próbują opowiedzieć nam historię. Jednak nastrój przechodzi w nieznośny patos, a pewnie i ciekawa historia ginie w nieprzyjemnej mazi muzycznej powtarzalności. A szkoda (tego zespołu).

Marcel Wandas

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (12 głosów, średnio: 7,92 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.