31.03.2009 19:10

Autor: Sandra Kmieciak

Archive – “Controlling Crowds”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


archive-controlling-crowds.jpg Archive – “Controlling Crowds”

“Controlling Crowds”, świeżutki album Archive, wydawał mi się idealny na zakończenie pierwszego kwartału roku 2009. Czekałam na niego prawie dwa lata, czyli od chwili wydania koncertowego “Live At The Zenith”, gdyż z całym szacunkiem dla wydawnictw typu live, ale wolę na krążkach otrzymywać premierowy materiał, a na koncerty chodzić “w realu”, niż słuchając płyt wyobrażać je przed oczyma duszy mojej.

“Controlling Crowds” to 13 premierowych utworów. Premierowych, aczkolwiek słuchając ich mam wrażenie, że są mi dobrze znane. Moje déja vu zaczyna się już od pierwszych minut otwierającego krążek tytułowego kawałka “Controlling Crowds”, który jest podobnym wprowadzeniem jak “Sane” dla albumu “Lights”. Powoli, powoli, rozpoczyna się od solowej melodii klawiszów aż dopiero po pewnym czasie dołącza reszta zespołu. Podobnie w innych nagraniach można wskazać konkretne skojarzenia z wcześniejszymi dokonaniami grupy. Jednak pomimo swoistego braku słyszalnej gołym uchem świeżości, mimo tego, że na dobrą sprawę na krążku z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że w stu procentach spodobały mi się zaledwie cztery kawałki, “Controlling Crowds” ma w sobie coś, co sprawia, że chce się go słuchać, zapętlać w odtwarzaczu i zatapiać w niego wciąż od nowa.

Najintensywniejsze ciarki przechodzą mi po plecach zawsze przy utworze “Dangervisit”. Od subtelnych klawiszy, dozy elektroniki, nostalgicznego wokalu Pollarda Berriera utwór nabiera tempa, nakręca się aż po dynamiczną elektronikę, mocne gitarowe i klawiszowe brzmienie i charyzmatyczny wokal z pazurem. Kolejnym z ciekawych utworów na płycie jest “Whore”, tym razem z Marią na wokalu i skojarzeniami bardziej biegnącymi w stronę rewelacyjnego kawałka “Pulse”. Są to jednak luźne skojarzenia płynące jedynie z tego, że głos wokalistki jest bardzo charakterystyczny. “Whore” właściwie nie rozwija się, ale można uznać to za jego atut, można wsłuchać się w mruczenie chóru, który z resztą obecny jest nie tylko w tej kompozycji, ale na całej płycie. W nagraniach udział wzięła także orkiestra. Fani zespołu najbardziej obawiali się kawałków, w których obecny miał być rap. Nie wiem czemu, bo przecież ten gatunek muzyczny jest systematycznie wplatany w dokonania Archive już od ich debiutanckiego krążka “Londinium” i robione jest to na tyle, że tak powiem, bezinwazyjnie, że idealnie wplata się między inne kompozycje. Podobnie jest na nowym wydawnictwie, choć akurat utwory, gdzie obecny jest rap nie należą do moich ulubionych.

Ciekawym utworem jest “Bullets”, wypuszczone na pierwszy ogień jako singiel, jednak na płycie są lepsze utwory. “Collapse/Collide” otwierające drugą część albumu, z tajemniczymi odgłosami na drugim planie, z rytmem powtórzonym z kompozycji. “Controlling Crowds”, z cudnym głosem Marii. Trzy ostatnie utwory mogłyby zostać zastąpione tym, co na płytę już nie weszło. Ale wszystkiego mieć nie można. Przynajmniej w jednym czasie.

Muszę przyznać, że chociaż ja mam swoich faworytów na “Controlling Crowds”, to cały album jest bardzo spójny i dokładnie przemyślany. Podzielony na trzy części, z których każda ma swój specyficzny nastrój i klimat, w całościowym ujęciu bardzo ładnie dopełniają się. Kropką nad i będzie czwarta część, która nie weszła już w ramy tego wydawnictwa, ale ma zostać wydana samodzielnie. Kiedy? Tego jeszcze nie wiadomo, ale z zasłyszanych i wyczytanych plotek można przypuszczać, że nie będzie to tylko EPka, ale płyta dłużej grająca. Próbkę mamy dostaliśmy już teraz na wersji limitowanej “Controlling Crowds”, do której dołączone są cztery utwory. Utwory bardzo dobre, choćby “Day That You Go”, gdzie głos Marii wbija w fotel albo “Killing All Movement”, które moim zdaniem jest dość ciekawym kawałkiem jak na Archive. Dlaczego? Posłuchajcie. Zachęcam też do odwiedzenia strony Archive [http://www.archiveofficial.com/], która już od dłuższego czasu co pewien czas była aktualizowana o nowy materiał z nadchodzącego krążka. W tej chwili można tam usłyszeć kilka kawałków z “Part 4″. Enjoy!

Sandra Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (112 głosów, średnio: 7,86 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.