Relacje z polskich i zagranicznych festiwali muzycznych.

22.01.2009 21:44

Autor: zukosoczek

Antony and the Johnsons – “The Crying Light”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


antony-the-crying-light.jpgPowrót Antony’ego

Mam słabość do Antony’ego. Jego płyta sprzed czterech lat “I Am a Bird Now” zachwycała świeżością, niezwykłym wokalem, smutnymi i emocjonalnie ekshibicjonistycznymi tekstami, melancholijnym klimatem. Potem było długo, długo nic, chociaż inne projekty, w których Antony gościnnie się pojawiał, narobiły apetytu na nowy krążek.

I w końcu jest – “The Crying Light”. Słucham, słucham i uczucia mam co najmniej mieszane. Powiem szczerze, po zachwycającym Hercules and Love Affair, kiedy to okazało się, że melodyjny głos Anthony’ego świetnie współgra z tanecznym popem rodem z lat 80-tych, liczyłam na pewną odmianę. Tymczasem na najnowszym albumie dostajemy starego dobrego Antony’ego w kameralnym i minimalistycznym wydaniu. Teksty są trochę bardziej stonowane, dochodzi w tle brzmienie orkiestry, ale generalnie żadnego progresu nie widać.

Dostajemy ładne melodie, płyta ma jednostajny, nostalgiczny klimat, niby wszystko gra. A jednak powiewa trochę nudą. To, co zachwycało na pierwszej płycie, dziś trochę męczy. Teksty, wcześniej do bólu szczere, teraz ocierają się o banał (“I need another place/ Will there be peace?/ I need another world/ A place where I can go“).  Jest kilka dobrych kawałków, jak np. “Aeon”, a jednak chciałoby się czegoś więcej, jakiegoś szaleństwa, zabawy z muzyczną stylistyką. Tymczasem jest tylko ckliwie i bardzo na serio.

Z jednej strony to dobrze, że Antony ma swój własny styl, któremu jest wierny. A jednak “The Crying Light” trochę rozczarowuje. Dostajemy ciastko z kremem, które jemy z dużym apetytem, aż nagle robi się po prostu mdło.

Eliza Gaust

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (28 głosów, średnio: 7,68 / 10)

Zobacz więcej:

Wszystkie artykuły o:

Nowości w działach: Albumy zagraniczne, Recenzje

Ranking albumów


 


4 komentarzy do “Antony and the Johnsons – “The Crying Light””

  1. eovina mówi:

    mnie też ta recenzja wydaje się przesadzona, bo autorka nawet nie wyjaśnia dokładnie, co jej się w płycie nie podoba. Dla mnie osobiście ta płyta jest naprawdę wspaniała, podobają mi się praktycznie wszystkie kawałki! “Epilepsy is Dancing” i “Another World” są po prostu świetne, ale “Daylight and the sun” to mój faworyt. Dawno już nie słyszałam tak poruszającego serce kawałka. Cenię Antonego za piękną, instrumentalną muzykę… i świetny głos. :)

  2. Marek Ś.-O. mówi:

    Także nie zgadzam się z tym, że ta płyta jest nudna, a już tym bardziej, że teksty ocierają o banał. Moim zdaniem najprostsze przekazy są często najważniejsze, ale jednocześnie są bagatelizowane i niezrozumiałe dla wielu. Bo ludzie nie rozumieją jak się im mówi prawdę prosto. Pani Elizo proszę się wsłuchać w muzykę w tle i spróbować usłyszeć niebanalne podziały rytmiczne, ciekawe harmonie i wręcz mistrzowskie wykonanie muzyków, do tego jeszcze Anthony i jego wielka wrażliwość i magia głosu. Wiem, że każda muzyka może się podobać lub nie, ale odnoszę wrażenie, że takie recenzje piszą osoby, które nie skupiają się na przekazie, subtelności kompozycji i ciekawości melodii, głębi tekstu tylko po prostu “lecą” na emocji, kontrowersji – im bardziej coś szokującego tym lepiej. Dla mnie ta płyta jest bardzo dojrzała, i ma wspaniały przekaz. Co do tekstów to polecam zastanowić się jak większość ludzi reaguje gdy im się powie: “agresja jest zła” lub “szanuj siebie i innych”, takie przekazy często wlatują jednym uchem, a wylatują drugim, ale gdy wypowiada lub wyśpiewuje je ktoś kto naprawdę tak czuje zyskują one wielką moc. Byłem 29.04.2009 na koncercie Anthonego i Johnsonów w Warszawie i proszę mi wierzyć, utwory z nowej płyty potrafią oczarować:).

  3. pat mówi:

    Przyznać wypada, wręcz koniecznością jest, że “I Am a Bird Now” to płyta spektakularna. Nie uważam również, że którakolwiek z byłych lub będących płyt Antonego zdolna była przyćmić jej rozbłysk. Recenzja jest jednak co najmniej krzywdząca, a co gorsza wydaje się nierzetelna. Wynika z niej jedynie, że “a ja tak bardzo chciałam zobaczyć niebo pełne fajerwerków”.
    Nie, na “The Crying Light” nie ma fajerwerków. Ale ja nie cierpię fajerwerków.
    Antony nagrał płytę konsekwentną i wybitną. Jest ckliwa, ale i frywolna zarazem. Potwierdza dosadnie kunszt Antonego i nijak nie mogę dopasować do odbioru określenia “nuda”.

  4. Rara mówi:

    Dla mnie to masterpiece Antonego. Duży krok naprzód. Mądra, fantastycznie zaaranżowana, brzmieniowo wyrafinowana muzyka. “Ckliwie i bardzo na serio”? Zdaje się, że p. Elizie umknął kawałek “Epilepsy is Dancing”. Wejście saxu w “One Dove” to najbardziej klimatyczny moment od czasu końcówki “Hope there’s someone”. W moim przekonaniu dopiero po “The Crying Light” można mówić o Antonym jako geniuszu.

Napisz odpowiedź




Uwolnijmuzyke.pl - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2009 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.