03.03.2011 07:51

Autor: Michał Stępniak

Anna Calvi – “Anna Calvi”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


anna-calvi.jpg Anna Calvi – “Anna Calvi”
Domino Records/2011

Brian Eno stwierdził, że Anna Calvi to największy talent, jaki pojawił się od czasów Patti Smith. Przesada? Nie do końca.

Długo zwlekałem z recenzją tej płyty. Chciałem dać sobie trochę czasu, by nie popełnić błędu i nie szafować za bardzo pozytywnie nacechowanymi przymiotnikami. Po co potem żałować? Uznałem, że skoro w każdym materiale można natknąć się na porównania Anny Calvi do PJ Harvey, należałoby się wstrzymać i poczekać na “Let England Shake”. PJ  rywalizację wygrała, ale nie ulega wątpliwości, że na horyzoncie pojawiła się godna następczyni.

Anna Calvi nie jest dziewczyną znikąd. Miłością do muzyki zaraził ją ojciec, który postarał się o to, by nabyła ona potrzebną wiedzę i umiejętności. Sama mówi, że inspiracją dla niej są klasyczni kompozytorzy tacy jak Ravel czy Debussy, ale także postacie z zupełnie innego muzycznego światka, np. Scott Walker i David Bowie. To jednak PJ Harvey wydaje się największym wzorem. Nie jest bowiem chyba przypadkiem, że przy płycie maczał swoje palce Rob Ellis, znany dotychczas ze współpracy właśnie z nią. Anną zachwyciło się wielu. Wielkim odkryciem była nie tylko dla Briana Eno, ale także dla Nicka Cave’a, który zaprosił ją na wspólną trasę z Grinderman. Z taką rekomendacją Calvi była skazana na sukces, a nominacja do BBC Sound Of 2011 nie była z pewnością pomyłką.

Robert Sankowski napisał w “Gazecie Wyborczej”, że “w tej dziewczynie jest moc”. Nie sposób z tą opinią dyskutować. Głos, jakim dysponuje Anna Calvi, jest darem od Boga i nie jest to dar marnowany. Sposób w jaki gra na gitarze, dodaje utworom niewątpliwego uroku. Mamy tutaj do czynienia z popem, rockiem, flamenco czy muzyką filmową. Calvi kusi, straszy i wzrusza. Może także smucić – zwłaszcza trzy utwory następujące po sobie: Suzanne & I,  First We Kiss, The Devil to piękne, depresyjne perełki.

Calvi powiedziała, że widzi swoje piosenki jako małe filmy. Mogę więc dodać, że w Czarnej Chacie z Twin Peaks materiał sprawdziłby się idealnie. Anny Calvi powinno się słuchać nocą i z zamkniętymi oczami. Mamy wówczas szansę uzyskać dostęp do świata emocji niezapomnianych. Nasycone erotyką teksty mogą sugerować także zupełnie inne przeznaczenie płyty…

Michał Stępniak

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (13 głosów, średnio: 7,77 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.