06.12.2009 00:03

Autor: marcin

Andy – “11 piosenek”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


11-piosenek_andyimages_product302726491.jpg Andy – “11 piosenek”
Universal Music/2009

Kilka lat temu Andy zasłynęły jako pierwszy, w całości żeński zespół, inspirujący się brytyjskim graniem. Ich demo brzmiało obiecująco, a na koncertach nie wstydziły się sięgać po covery The Smiths. W końcu dziewczyny podjęły decyzję o nagraniu debiutu.

Była jesień 2003 roku, w Trójce “Armia Zbawienia” do upadłego promowała nowy album CKOD, a sam zespół wybrał się na miesięczną trasę po kraju. Na nieistniejącym już forum zespołu, pojawiła się wzmianka o młodym zespole z Krakowa, który będzie wspomagał CKOD na niektórych koncertach. Ciśnienie wzrosło kiedy okazało się, że zespół tworzą cztery dziewczyny zafascynowane takimi grupami, jak Ride i Oasis (stąd też ich nazwa). Cały set, chociaż wyraźnie naznaczony tremą, wypadł nieźle. Być może z powodu nieogranego wystarczająco materiału, pozwalały sobie na oszczędne improwizacje. Bez wątpienia było to coś świeżego. Co działo się z Andy dalej? Sporadyczne koncerty w kraju i za granicą (w dość odległych miejscach, jak Chiny), kilka utworów krążących po internecie i to w zasadzie wszystko. Nie da się ukryć, że przez 7 lat dziewczyny mogły zdziałać naprawdę wiele, ale odpuściły, pozostając w pewnych kręgach “najpopularniejszym zespołem bez płyty”.

I oto mamy rok 2009, również jesień. Zespół trafia pod skrzydła Universal Music i wydaje swój debiutancki album “11 piosenek”. Z grupy, która wyrosła w kręgach alternatywnych pozostało niewiele. Dziewczyny skończyły studia, grono fanów zdążyło się przerzedzić i zainteresowanie krążkiem z pewnością nie jest takie, jakie mogłoby być kilka lat temu. Niewiele w tej kwestii zmienia profesjonalnie zrealizowany klip do “Nic z tego nie będzie”. Tak, to ten sam utwór, którym dziewczyny debiutowały w 2003 roku. W większości materiał zamieszczony na albumie, to utwory dobrze znane z tamtego okresu. Czyżby dziewczyny nie zdołały napisać więcej ciekawych piosenek? Trudno traktować to jako zarzut, jednak słuchając płyty niewiele na niej zaskoczeń. Stare utwory pojawiają się w niezmienionych aranżacjach. Oczywiście wszystko zostało porządnie opracowane producencko przez Mariusza Szypurę (odpowiedzialnego m.in. za debiut Hatifnats).

Nie twierdzę, że Andy kiedykolwiek podążały za muzycznymi ideami. Jeśli chciały mieć dobrze wyprodukowany album z fajnymi piosenkami oraz logami kilku modnych portali na okładce, to udało im się to w zupełności. Album brzmi profesjonalnie, a utwory utrzymane w pop-rockowym klimacie trzymają równy poziom. I więcej od tego krążka nie należy oczekiwać. Jest taki moment, kiedy sięgając pierwszy raz po gitarę i chcąc grać jak Keith Richards czy w tym wypadku Albert Hammond Jr., zaczyna się tworzyć własne melodie, które brzmią jak najlepsza rzecz na świecie. Muzyka Andy zawsze kojarzyła mi się z takim podejściem. Pozornie naiwne granie, potrafiące przy minimum środków wykrzesać dobre melodie. W myśl tego album otwiera chwytliwy “oasisowy” “Fajni i alkohol” (z tekstem Pawła Dunin-Wąsowicza). Jednak w połowie albumu pop-rockowa melodyka sięga zenitu. Pojawia się kilka utworów, których najlepiej słucha się w autobusie, metrze, gdziekolwiek poza stałym lądem. Tylko czekać, aż “13 piętro” czy “Mocno trzymam cię za rękę” znajdą się w czołówce któregoś z seriali. Na szczęście zespół miał jeszcze na tyle odwagi, żeby dorzucić do tego zestawu utwory mniej jednoznaczne. “Złote rybki” i klasyczne outro koncertowe “737″ w miły dla ucha sposób urozmaicają sielski krajobraz.

Andy dziś to jednak zupełnie inny zespół od tego, w którego pokładano nadzieje kilka lat temu. Dziewczyny skutecznie realizują swój plan. Wydały płytę w wielkiej wytwórni, kręcą klipy, grają koncerty z gwiazdami polskiej sceny. “11 piosenek” to adekwatny tytuł dla ich debiutu, dobrze podsumowujący zawartość krążka.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (31 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.