27.11.2009 22:34

Autor: Krzysztof Kowalczyk

All About Freedom Festival 2009

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | | | | | |


sd 1.jpg All About Freedom Festival 2009

A jednak da się zrobić ambitny festiwal za publiczne pieniądze.

All About Freedom Festival ponownie zaimponował i przełamał stereotypy. Oto bowiem mamy wydarzenie, którego motywem przewodnim są wartości związane z ideą Solidarności. I nie jest to wcale impreza dla różnej maści oficjeli i urzędników, gdzie pojawia się tylko muzyka klasyczna, ewentualnie jazz. Nie jest to także przaśny koncert, gdzie zaproszono mamuty polskiego rocka, ewentualnie zagraniczną “gwiazdę” na kształt Deep Purple/Scorpions/Europe.

W zeszłym roku postawiono na DJ’a Krusha, Pati Yang czy Jimiego Tenora & Kabu Kabu. W tym roku wybrano tę samą drogę i zaproszono m.in. L.U.C’a z projektem “39/89 Zrozumieć Polskę”, Wildbirds & Peacedrums oraz Speech Debelle. Oprócz tego można było zobaczyć wiele filmów wcześniej niewyświetlanych w Polsce i spektakle teatralne, w tym “Sprawa Dantona” w reżyserii Jana Klaty. To powinno dać wam ogólny pogląd na to, jak ambitne zamiary mieli organizatorzy. Kto by pomyślał, że kasa pochodząca z naszych podatków może też być wydawana na tak szczytne cele.

Pierwszym wydarzeniem muzycznym na All About Freedom było wykonanie na żywo słuchowiska L.U.C‘a “39/89 Zrozumieć Polskę” z udziałem Leszka Możdżera, Zbigniewa Namysłowskiego i Michała Urbaniaka. W wyjątkowych okolicznościach, czyli gdańskim kinie Neptun, publiczność miała okazję wysłuchać 50 lat historii Polski. Rostkowskiemu udało się uniknąć przesadnej pompatyczności i męczącej martyrologii, które skutecznie mogłyby zepsuć całość, obojętnie jak fantastyczna technicznie byłaby sama muzyka.

Przemówienia bohaterów podręczników do historii (np. Józefa Becka), fragmenty audycji radiowych, zdjęcia zniszczonej Warszawy i mapy – takie elementy tworzyły warstwę wizualną. Tym, co budowało odpowiednią atmosferę oraz oddziaływało na emocje widzów, były dźwięki wydobywające się z instrumentów zaproszonych przez L.U.C’a artystów. Epizody wymagające dużej wrażliwości, takie jak Katyń, zostały przedstawione z odpowiednim wyczuciem. Świetnie spisywała się przede wszystkim sekcja rytmiczna, ale najważniejszą rolę odegrali trzej znamienici, wymienieni wcześniej jazzmani.

wildbirds-peacedrums-aaff.jpg Druga część muzyczna festiwalu była nastawiona na energię i zabawę. W Centrum Stocznii Gdańskiej jako pierwszy zaprezentował się polski BiFF, który dzięki urokowi i osobowości Ani Brachaczek podobał się znacznie bardziej niż na płycie. Formacja dawnych muzyków Pogodna była jedynie przystawką do, według mnie, najciekawszej gwiazdy tegorocznego All About Freedom. Kto widział latem Wildbirds & Peacedrums na OFFie, ten wie, jak niesamowitą żywiołowość prezentuje na scenie damsko-męski duet. Ich twórczość opiera się na bardzo prostym instrumentarium: perkusji Andreasa Werliina i silnego głosu Mariam Wallentin. Mimo że nie był to występ tak niesamowity jak ten w Mysłowicach, i tak rytm bębnów i przepełniony emocjami śpiew charyzmatycznej Wallentin robił wielkie wrażenie.

Jako ostatnia koncert tego wieczoru dała Speech Debelle, czarny koń Mercury Prize 2009. Brytyjka potwierdziła swoją klasę, nie tylko wykonując materiał z nagrodzonego “Speech Therapy” ze sporą werwą, ale także łapiąc kontakt z publiką. Utwory z debiutu zaaranżowano na potrzeby koncertu znacznie oszczędniej. Okazało się że perkusja, kontrabas i gitara w zupełności wystarczają, by stworzyć odpowiedni podkład pod piosenki Speech.

Finałową i niestety najsłabszą muzyczną odsłoną festiwalu był koncert Julii Marcell w sopockiej Versalce. Po pierwsze, organizatorzy AAF popełnili ten sam błąd, co kreatorzy tegorocznych Transvizualiów i na przestrzeń imprezy wybrali lokal kompletnie niepasujący do założeń wydarzenia. Po drugie, to co zaprezentowali sami artyści tego dnia było zdecydowanie słabsze niż reszta festiwalu. Najpierw wystąpiło poznańskie Adre’N'Alin, łączące melancholijne utwory na pianino, skrzypce i wiolonczele z trip-hopową elektroniką. Zespół poradził sobie nieźle, mimo uporczywego gwaru panującego w lokalu i zbyt cichego nagłośnienia. Koncert Julii Marcell pozostawił po sobie uczucie sporego niedosytu. Momentami aż się prosiło, aby niektóre piosenki zagrać zdecydowanie zadziorniej.

Mimo że frekwencja publiki na muzycznej części All About Freedom Festival momentami pozostawiała wiele do życzenia, liczę, że festiwal nadal będzie stawiał na muzykę niszową, nieszablonową i wymagającą zaangażowania od słuchacza. I jeszcze raz to powtórzę: a to wszystko z naszych podatków. Aż miło się człowiekowi na sercu robi.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.