Albumy roku 2009


14 albumów roku 2009, które powtarzały się w naszych podsumowaniach. Czyli najlepsze płyty minionych 12 miesięcy według Uwolnij Muzykę!

14. Patrick Wolf  – “The Bachelor” (recenzja)

patrick_wolf-the_bachelor.jpg

Nie do końca jestem w stanie rozgryźć pana Wolfa. Z jednej strony to taki skromny i zdolny chłopak, a z drugiej wychodzi z niego ekscentryczna bestia. I jego tegoroczny album też pełen jest właśnie takiej dwoistości. Z jednej strony mamy piękne, nastrojowe i trochę niepokojące “Who Will”, “The Sun Is Often Out” czy “Blackdown”, a z drugiej głośne i momentami dość agresywne “Hard Times” czy “Battle”. Na szczęście zachowana jest tu odpowiednia proporcja, a ta dwoistość nie przeradza się w rozdwojenie jaźni. Jednak początek płyty zdecydowanie wypada dużo lepiej od jej końca.

Małgorzata Lewandowska

13. Florence + The Machine – “Lungs” (recenzja)

lungs.jpg

Ani trochę odkrywczy, za to świetnie zaaranżowany i promieniujący energią pop z imponującym damskim wokalem. I kiedy już myślałem, że nigdy nie powrócą piękne czasy, gdy na fali były damy takiej *** klasy jak Kate Bush, Florence i jej machina przywracają promyk wiary w to, co jest puszczane w stacjach komercyjnych. Pop is not dead.

Krzysztof Kowalczyk

12. Volcano Choir – “Unmap” (recenzja)

volcano-choir-unmap.jpg

Bon Iver milczy, ale za to Justin Vernon znalazł trochę czasu na nagranie kilku dawnych, stworzonych w przyjacielskim gronie utworów. “Unmap” to bardzo udana próba wyjścia poza ramy tradycyjnych kompozycji, bazujących na folku. Sporo tutaj niejednoznacznych emocji, pięknej nastrojowości i wbrew pozorom ładnych melodii. Można się pogubić.

Marcin Bieniek

11. Sunset Rubdown – “Dragonslayer” (recenzja)

sunset-rubdown-dragonslayer.jpg

Wszechobecny Spencer Krug spłodził kolejne piękne dziecko, chyba synka – “Dragonslayera”. Album dla fanów Wolf Parade jest wspaniałym prezentem w momencie, gdy ta grupa w 2009 nic nie wydała od siebie. Przy okazji Krug wygrał w tym roku ze swoim kompanem z WP konkurs na płyty, tegoroczne dzieło Handosome Furs zdecydowanie gorsze od nowego Sunset Rubdown.

Patryk Siedliński

10. The Cars Is On Fire – “Ombarrops!” (recenzja)

ombarrops.jpg
Wyjazd zespołu za ocean w celu realizacji albumu okazał się strzałem w dziesiątkę. W efekcie wrócili z najbardziej eklektyczną i nowocześnie brzmiącą polską płytą roku. To bardzo przyszłościowy album, który na naszym gruncie po pierwszym odsłuchaniu brzmi dosyć hermetycznie, ale wierzę, że w przyszłości zostanie odkryty na nowo i właściwie doceniony.

Marcin Bieniek

09. Them Crooked Vultures“Them Crooked Vultures” (recenzja)

themcrookedvulturescover.jpg
Mieć taki skład – szacuneczek, ale jak wiadomo, nie od dziś nazwiska nie grają. W tym przypadku zamiast kolejnego supergrupowego niewypału mamy płytę na najwyższym poziomie. Niby składniki doskonale znane, ale po wymieszaniu tworzą coś zupełnie nowego. Doskonała odpowiedź na ciągle powracające stwierdzenie, że rock umarł.

Michał Wieczorek

08. Animal Collective – “Merriweather Post Pavilion” (recenzja)

merriweathercdfront.jpg

Już w styczniu było wiadomo, że ten album będzie jedną z najważniejszych tegorocznych płyt. Pop z najwyższej półki opakowany w kosmiczne aranżacje, ugruntował na stałe pozycję Animal Collective. Jeśli ktoś do tej pory nie zdołał przekonać się do ich muzyki, to ten najbardziej przystępny album Animali był najlepszą okazją do zmiany tej sytuacji.

Marcin Bieniek

07. The Antlers – “Hospice”

the-antlers-hospice.png

Concept albumy są passe? Bzdura. “Hospice” porusza tematy najbardziej delikatne, będące wielkim tabu, czyli chorobę, ból i śmierć. W “Two Lectures” Nick Cave stwierdził, że współczesna muzyka rozrywkowa jest gówniarzem, któremu zabroniono mówić o rzeczach trudnych i naprawdę ważnych. The Antlers udowadniają, że nie wszystko stracone.

Krzysztof Kowalczyk

06. The xx  – “xx” (recenzja)

xx.jpg

XX wygrywają u mnie w kategorii zespołu, który w roku 2009 przedstawił najbardziej kompletny wizerunek. Począwszy od image’u po muzykę, zespół zaprezentował coś więcej niż tylko dźwięki. Nie da się odciąć ich od brzmienia “zimnej fali”. Ich utwory poskładane z kilkunastu dźwięków i kilku połamanych beatów to coś znacznie więcej niż prosta kopia lat ‘80. Z niecierpliwością czekam na ich kolejny krok.

Marcin Bieniek

05. Phoenix – “Wolfgang Amadeus Phoenix” (recenzja)

phoenix-wolfgang-art.jpg

Najbardziej chwytliwy zestaw piosenek wydany w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Na perełki w rodzaju “Lisztomanii” czeka się cały rok, aby móc do nich radośnie pląsać na każdej imprezie. Całość brzmi tak świeżo i błyskotliwie, że aż trudno uwierzyć, że mamy do czynienia z czwartym już albumem Francuzów.

Krzysztof Kowalczyk

04. Arctic Monkeys – “Humbug” (recenzja)

arctic-monkeys-humbug.jpg

O tym, że w XXI wieku w odwiecznym rock’n'rollowym pojedynku prowadzi Ameryka, wiadomo nie od dziś. Nowa płyta Arctic Monkeys jest kolejnym dowodem. Jak to? – ktoś może zapytać. Ano tak to, że pojechali do Stanów i nagrali swoją najlepszą płytę. Ot tak, po prostu. Pożegnali się z tanecznością poprzednich płyt, dorzucili trochę piasku (za namową Josha Homme’ego – producenta płyty), teksty Turnera są jeszcze lepsze, nabrali pazura, którego nie boją się pokazywać. A jeszcze nie tak dawno oświadczenia zespołu, że największą inspiracją podczas nagrywania “Humbuga” był Black Sabbath, brzmiały abstrakcyjnie. Wbrew tytułowi to wcale nie jest żaden przekręt.

Michał Wieczorek

03. Fever Ray – “Fever Ray”(recenzja)

fever-ray.jpg

Chwilowa (?) ucieczka Karin Dreijer Andersson od jej brata, sądząc po owocach tego solowego albumu, była jej potrzebna. Panna Karin wydając płytę pod pseudonimem Fever Ray pozwoliła sobie na takie odważne dźwięki, które niekoniecznie współgrałyby z tak uznaną marką, jaką jest The Knife. “Fever Ray” to projekt niezwykle ambitny i “autonomiczny”. Choć fanów rodzeństwa stylistyka płyty raczej nie zszokowała to widać, że w pannie Andersson tkwią ogromne pokłady talentu do komponowania mrocznych, elektronicznych melodii. Jeżeli pamiętamy do tego jej charakterystyczny wokal, to niektórzy mogą sobie zadać pytanie, kto tak naprawdę kręci sterem w The Knife, bo “Fever Ray” pokazało, że Karin jest kobietą w pełni samowystarczalną muzycznie.

Krzysztof Żyła

02. Japandroids – “Post-Nothing”(recenzja)

japandroids-post-nothing1.jpg

Duet z Vancouver pokazał swoją płytą coś niesamowitego – w 2009 roku, gdy królują płyty skomplikowane muzycznie i kompozycyjnie, Kanadyjczycy wydali prosty, ale bardzo dobry album. Niby prościutki post-punk, ale tak fantastycznie energetyczny i pozytywny, że do płyty będę wracał bardzo często.

Marcin Bieniek

01. Grizzly Bear – “Veckatimest” (recenzja)

grizzly-bear.jpg

Drudzy po Animal Collective, którzy w tym roku byli wyniesieni pod niebiosa przez muzyczne media. W rzeczywistości album ukazuje spory potencjał kreatywności drzemiący w członkach zespołu. Nie jest to jednak album, który wyznaczałby jakąkolwiek granicę na muzycznych mapach. Nie da się jednak ukryć, że z albumu na album Grizzly Bear stają się coraz groźniejsi.

Krzysztof Kowalczyk

 

 Głębiej, więcej, intymniej - ośmiu redaktorów Uwolnij Muzykę! o swoich 10 ulubionych płytach roku 2009:

 #1 #2 #3 #4 #5 #6 #7 #8




Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.