08.11.2009 23:23

Autor: Magda

Agnieszka Chylińska – “Modern Rocking”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


chylinska-modern-rocking.jpg Agnieszka Chylińska – “Modern Rocking”
EMI Music Poland/2009

Chylińska w różowej sukience

Zastanawiam się, jakim trzeba być freakiem, żeby z ambitnego rocka przerzucić się na dance, pomieszać wysoką jakość z kiczem, a złotą ramę cenionego obrazu zamienić na plastikowy prostokąt. Agnieszka Chylińska rzuciła swój wizerunek na pożarcie komercyjnym psom. Odważnie jest strzelać gola do własnej bramki, ale po co? Motywacji ku temu nie można wytłumaczyć buntem, bo raczej brakuje powodów. Jedyne, co przychodzi mi do głowy to potrzeba odtrutki, diametralnej transformacji, zerwania z ciężką przeszłością i stąd przygoda z muzycznym hamburgerem w dyskotece tysiąca ogłupiających świateł.

Mimo to nie chce mi się wierzyć, że artystka wysokiej klasy potrafi tak bezboleśnie i bezcelowo zmienić dźwiękowo-tekściarskie standardy i obniżyć poprzeczkę do poziomu gruntu. Ucieczka w klubowy dance wydaje się równoznaczna z terapią szokową i podważa ikonowość Chylińskiej jako inteligentnego ostrokrzewu werbalnego; jest także pożegnaniem z przeszłością i dotychczasowymi fanami. Dla kogo więc została nagrana ta płyta?

Artystka doszukała się w sobie różowej landrynki, a to z kolei przełożyło się na cukierkową łupankę z lirykami na poziomie podstawówki. Autopromocja w Glamour wyraźnie wskazuje nowy target celujący w szparę między Dodą a Mandaryną, aspirujący do pozycji Reni Jusis.

Trzeba przyznać, że płyta brzmi bardzo profesjonalnie i wpada w ucho, ale silny wizerunek charyzmatycznej, zbuntowanej Chylińskiej przeraźliwie gryzie się z klubowym podrygiwaniem i pustkowiem słownym. Najbardziej dziwi, skąd ta zmiana gatunkowa u dojrzałej, muzycznie inteligentnej kobiety po przejściach? Z takim potencjałem byłaby w stanie nagrać kilka porządnych płyt, wysmakowanych dźwiękowo, przemawiających kobiecym przesłaniem na miarę Peszek, Przemyk albo Nosowskiej. Tak mi się wydaje, choć pewność mieć trudno w obliczu takich niespodzianek.

Jeśli chodzi o sam album, to może się podobać i najpewniej komercyjny cel producentów zostanie zrealizowany. Muzyka jest rytmiczna, nowoczesna, adekwatna do upodobań młodzieży o dźwiękowo niższych ambicjach, taki tam duchowy fast food. W warstwie tekstowej dominują refleksje na tematy damsko-męskie, proste historyjki z posiwiałego partnerstwa, w większości smutnawe, ale to pozostałość po mrocznej mentalności wyzwolonej artystki. Szczerze mówiąc, ten mrok podoba mi się na płycie najbardziej, bo brzmi prawdziwie (“Niebo”). Nieźle prezentuje się nieco bardziej rockowa “Normalka” albo kontestatorski “Foch”.

Niestety, słuchając całego tego eksperymentu, nieustannie towarzyszyła mi myśl: “No co jest nie tak? Czy tracę czas?”. Głos i inteligencja życiowa Chylińskiej ma się do tej muzyki jak przysłowiowy piernik do wiatraka, a przerost refleksji o transformacji artystki nad opinią o płycie w tej recenzji potwierdza, że na światło dzienne wyszło muzyczne Yeti, z którym trudno złapać wspólny język, choćby nie wiem jak bardzo się chciało “zanurzyć głowę w strumieniu jego świadomości?”.

Magda Kotowska

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (64 głosów, średnio: 5,42 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.