18.05.2011 08:51

Autor: Michał Wieczorek

A Hawk and a Hacksaw – “Cervantine”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


A Hawk and a Hacksaw – “Cervantine
L.M. DUPLI-CATION/2011

Bałkany w Nowym Meksyku.

Na miejsce nagrywania swojej piątej płyty A Hawk and a Hacksaw wybrali swoje rodzinne miasto, Albuquerque w Nowym Meksyku. Kto jednak pomyśli, że zostawiając Budapeszt zostawiają Europę, jest w błędzie.

Jeremy Barnes i Heather Throst Bałkany mają we krwi. We krwi mają też pustynne krajobrazy Nowego Meksyku. Z tych dwóch geograficznie odległych, ale muzycznie zaskakująco podobnych rejonów czerpią inspirację na “Cervantine”. Najłatwiej tę transoceaniczną bliskość można usłyszeć w “Espanola Kolo”, która już w nazwie łączy Nowy Meksyk z Serbią. A utwór brzmi, jakby mariachi grali do tańca grupie Serbów. Natomiast wszędzie indziej pierwiastek europejski jest zdecydowanie dominujący, a latynoskie elementy pojawiają się na zasadzie smaczków.

Z licznej grupy muzyków wspierających akordeonistę Barnesa i skrzypaczkę Throst, oprócz wyśmienitej sekcji dętej na pierwszy plan wybija się Stephanie Hladowski, śpiewająca w dwóch utworach – “Mana Thelo Enan Andra” i jednym z największych klasyków w historii muzyki – “Uskudar”. To też jedyne utwory z wokalami na “Cervantine”. Stephanie śpiewa je, jakby była prawdziwą Greczynką, a nie Brytyjką. “Uskudar” również śpiewa po grecku, choć to melodia najczęściej kojarzona z Turcją, ale jej historia i teorie na jej temat, to materiał na niejeden wykład. Wykonanie tego klasyka przez A Hawk and a Hacksaw spokojnie można zaliczyć do bardziej brawurowych wersji tego utworu. Stephanie dzielnie wspiera brat, Chris, grający na bouzouki. I on też ma swoje pięć minut, w utworze tytułowym, którego jest gwiazdą.

Rezygnacja ze śpiewania po angielsku wyszła A Hawk and a Hacksaw zdecydowanie na dobre. Daje im to dużo więcej bałkańskiego, nostalgicznego ducha, którego tak brak Beirutowi. Muzyka Amerykanów jest pełna bałkańskiego słońca, ale i tej wspomnianej nostalgii. Świat, który ukazują dźwiękami widać w barwach sepii. Czasem mam wrażenie, że próbują wrócić do czasów, które dawno minęły.

“Cervantine” jest przepiękną podróżą w czasie i przestrzeni. Momentami aż dziwię się, że Amerykanie tak dobrze czuję Europę.

Michał Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (10 głosów, średnio: 8,20 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.