11.06.2010 09:28

Autor: Michał Stępniak

52UM – “Superego”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy: |


szum_superego.jpg 52UM – “Superego”

“Wyjdź z tłumu, słuchaj 52UMU”  – to hasło towarzyszy premierze albumu “Superego”.

W jednym z wywiadów Muniek Staszczyk powiedział, że “Te chłopaki i te dziewczyny, które kochały Doorsów, zawsze byli fajni“. Tak się składa, że w środowisku moich przyjaciół fajni są generalnie ci, którzy we wczesnej młodości zarazili się i pokochali twórczość Roberta Brylewskiego. Kto go nie zna, lub, gorzej, nie szanuje jest zwyczajnie dla mnie “leszczem”.  Brylu to taka osoba, która sprawia, że jestem dumny z tego, że urodziłem się w Polsce. To właśnie jemu zawdzięczam uruchomienie w sercu i mózgu impulsów, które sprawiły, że “życie stało się muzyką”. Z drugiej strony nie wiem, czy dla Roberta nie byłoby lepiej mieszkać w którymś z zachodnich krajów. Tam miałby status legendy i mógłby spokojnie wiązać koniec z końcem. Brylewski to jeden z bardziej pomysłowych muzyków działających na polskiej ziemi.

Ilość projektów, w których Brylu maczał swoje palce jest olbrzymia i niemal każdy kończył się artystycznym sukcesem. W tym roku kontynuuje współpracę z Izraelem, Kryzysem (“Kryzys komunizmu” – piękna płyta) i 52UMem, nad którym chciałbym się dłużej zatrzymać. 52UM to “międzymiastówka muzykująca”, w której oprócz Brylewskiego główną rolę odgrywa Konrad Januszek, na co dzień chirurg jednego z bardziej elitarnych warszawskich szpitali. Projekt zaszczycił swoją obecnością także Wojciech Konikiewicz, legendarny jazzowy pianista. Co wyszło z tego spotkania? PIĘKNO, proszę państwa!

W materiach promocyjnych można było przeczytać: “Muzycy nieco się wyciszyli, spoważnieli, co procentuje muzyką znacznie bardziej przemyślaną, dojrzałą, zrównoważoną – powinna trafić do osób, które w wieku 20 lat przychodziły na pierwsze koncerty Brygady Kryzys czy Izraela, jak i do ich dzieci – urodzonych już w epoce post-industrialnej, uczestniczących w rewolucji technologicznej”. Należę prawdopodobnie do tej drugiej grupy, ale moje obserwacje terenowe potwierdzają słowa muzyków 52UMu.

W pierwszym utworze “Przedsen”, do którego wykorzystano wiersz Tadeusza Gajcego słyszymy w refrenie: “Nie zatrzymamy się“. To jest zdanie-klucz. Ta płyta wciąga, nie da się jej wyłączyć, atmosfera tajemniczości i mistycyzmu urzeka. Muzycznie nasuwają się  skojarzenia z wybitną płytą innego projektu Brylewskiego, Falarka, choć tym razem jest zdecydowanie bardziej melodyjnie. Zamierzenie Januszka, głównego autora kompozycji, można zamknąć w zdaniu: “Joy Division spotyka Sonic Youth” i to też jest dobry trop, choć chyba z nastawieniem na tą pierwszą kapelę (ten bas!). Sposób gry na gitarze i śpiewanie Brylewskiego (tu w tle, bo na pierwszy plan wysuwa się głos Januszka)  są jednak na tyle charakterystyczne, że inspiracje i podobieństwa to sprawa nieco marginalna.

Dziesięć utworów, 39 minut muzyki. To ciągle “naturalne sprawy i prawdziwe emocje” – jak śpiewał Brylu na płycie ze Światem Czarownic. Panowie wyruszają na kolejną walkę z Babilonem, ale Babilon ma zupełnie inną twarz. To już bardziej troska o los i kondycję człowieka, który we współczesnym świecie łatwo może się pogubić. Co mu zostaje? “You can only belive in your love” – słyszymy w “To My Son”. W ucho wpadają refreny: “Wyjdź ze mnie człowieku zły” (Ego), “Drżą opieszałe struny pod moją ręką, szukając śladu – uczucia” (Struny). Niby jest pesymistycznie, niby wnioski nie są wesołe, ale po przesłuchaniu tej płyty jakoś uśmiech pojawia się na twarzy.

Nie jest to z pewnością najlepszy projekt, w którym maczał palce Brylewski, ale chyba jeden z ciekawszych i perspektywicznych. Co ciekawe, “Superego” 52UMu ma zdecydowanie charakter radiowy. Bez trudu można sobie wyobrazić większość piosenek (Ego, Struny, Granice) na antenie różnych stacji, ale tak się zapewne nie stanie. Mimo wszystko, trochę szkoda, że sieć marketingu i zarządzania nie działa tu tak poprawnie jak np. w zespole Muchy.

Michał Stępniak

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (8 głosów, średnio: 7,50 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.