03.06.2015 13:00

Autor: Ewelina

50 najlepszych polskich płyt w latach 2010-2014 cz. I

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Podsumowania

Wykonawcy: | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |


50 najlepszych polskich płyt w latach 2010-2014 cz. I

Czego dobrego słuchaliśmy przez ostatnie 5 lat?

Przedstawiamy Wam pierwszą część naszego podsumowania najlepszych polskich płyt w latach 2010-2014. Ostatnie lata były dla polskiej muzyki alternatywnej wyjątkowe. Wydane zostały świetne albumy, które wiele zmieniły na naszym rynku. Zmienia się też postrzeganie tej muzyki. Po kilku latach “wspaniałe” płyty okazały się jedynie średnie, a te “jedynie dobre” stały się niemal klasykami.

Często bywa tak, że albumy, które w danym roku bardzo nam się podobały, po kilku latach stają się nijakie. Są płyty odkrywające przed nami nieznane dotąd muzyczne rewiry, są też takie, które są bardzo zwykłe, ale mają w sobie to coś. Zdarza się też, że słuchając krążka, który zapierał nam dech w piersiach, po 5 latach nadal robi to tak, jak za pierwszym razem. Wiele tytułów przepada, ginie bezpowrotnie w gąszczu Internetu, na półce z płytami, zachomikowane w folderach o nazwach “jgyawrxb”. Ale są też takie, których nie tylko tytuły znamy, ale i datę ich wydania oraz muzyków, którzy się na niej udzielali, a także same okładki. Innym razem nie pamiętamy ani okładki, ani tytułu płyty, ale pamiętamy, że ten i ten wykonawca nagrał płytę, kiedy szliśmy na studia/do liceum, pamiętamy jakie towarzyszyły jej emocje, i że były to wielkie emocje. Jesteśmy sentymentalni. Ale i krytyczni. Wiele płyt nie przetrwało “próby czasu”.

W naszym podsumowaniu znajdziecie 50 płyt, które nas zachwyciły, które sprawiły, że inaczej postrzegamy muzykę, które zrobiły dla polskiej alternatywy “coś dobrego”, ale i takie, których po prostu świetnie się słucha za każdym razem i kiedy do nich wracamy, na naszych twarzach pojawia się uśmiech. Postanowiliśmy pokazać Wam, czy wiele się zmieniło przez te 5 lat i na co zwracaliśmy uwagę.

Niewiele brakowało, aby w tym muzycznym miszmaszu znalazła się Katarzyna Nosowska z płytą “8″ i grupa Kaseciarz ze swoim “Motorcycle Rock and Roll”. Jednak wyznaczyliśmy sobie pewne granice – 50 płyt to i  tak ogromna liczba, a było z czego wybierać. Wytypowaliśmy aż 190 albumów, które nam się podobały!

W zestawieniu znalazło się 8 płyt z roku 2010, 6 z 2011 (cóż za słaby rok!), w 2012 roku było to już 10 płyt, w 2013 (najlepszym!) było ich aż 16, natomiast z roku 2014 wybraliśmy ponownie 10 płyt. Na podstawie zaledwie 5 lat ciężko jest robić jakąkolwiek statystykę, ale możemy wyciągnąć tu kilka wniosków. 1) niełatwo jest przypomnieć sobie płyty sprzed kilku lat, 2) boom alternatywny przypada na rok 2012, a apogeum tego boomu wystąpiło rok później, 3) być może mamy do czynienia z małym spadkiem jakości płyt, które wychodzą, gdyż w ostatnim roku wyszło ich naprawdę mnóstwo.

Poznajcie 45 wykonawców/zespołów, z których 5 z nich wylądowało tu ze swoimi (aż!) dwiema płytami. Mamy tu cały przekrój muzyki: od mrocznych, rockowych brzmień i muzyki instrumentalnej, przez wesołe jazzowe granie i folkowo-popowe wspaniałości, aż po niepokojącą elektronikę i hip-hop. Przekrój jest naprawdę duży. Jednak najwięcej znajdziecie tu płyt gitarowych i elektronicznych. Rok 2010 to przede wszystkim muzyka rockowa, w 2011 roku powoli zaczęła pojawiać się interesująca elektronika, która w roku 2012 została zdominowała ponownie przez gitarowe, ale i eksperymentalne płyty. Jednak w 2013 roku elektroniczne brzmienia wyszły na prowadzenie przed mocne, rockowe albumy, natomiast rok 2014 to kompletny miszmasz. Przez te 5 lat zmieniła się jedna rzecz – muzycy nabrali odwagi do eksperymentów. Coraz częściej mamy do czynienia z łączeniem różnych gatunków, pokazywaniem światu swojej wizji muzyki i czerpaniem inspiracji zewsząd, ale jesteśmy także świadkami wielkich powrotów do muzyki z lat 80. To nam się bardzo podoba! Jest naprawdę eklektycznie!

Sprawdźcie, jak przedstawiają się miejsca 50-26!

50. Twilite – “Quiet Giant” (2011) recenzja / utwór

“Quiet Giant” jest potwierdzeniem wielkości i dojrzałości debiutu, a nawet czymś więcej. Każda piosenka jest tutaj perłą. Wydawać by się mogło, że za pomocą dwóch tylko akustycznych gitar nie da się stworzyć tak prawdziwych emocji – panowie z Twilite udowadniają jednak, że to nic bardziej mylnego. /Monika Pomijan/

49. Kristen – “The Secret Map” (2014) utwór

Szczeciński zespół stworzył piękny obraz muzyki gitarowej. Na “The Secret Map” mamy do czynienia z różnymi jej aspektami, jednak wszystko wydaje się być spięte pewną klamrą. Jaką? Na to pytanie musicie sobie sami odpowiedzieć, bo każdy dostrzeże tu coś innego. Majstersztyk. /Ewelina Malinowska/

48. Searching for Calm – “Celestial Greetings” (2010) recenzja / utwór

Mimo pewnej popowości, SFC nie idą na żadne kompromisy. Ich muzyka to pełnokrwisty, agresywny post-hardcore. Nie ma mowy o bezmyślnej młócce, motywy i nastroje zmieniają się jak w kalejdoskopie, co nadaje “Celestial Greetings” elementu nieprzewidywalności. /Michał Wieczorek/

47. Iza Lach – “Krzyk” (2011) recenzja / utwór

Tu nie chodzi o żaden “hype” ani podejrzaną reklamę – z pełną odpowiedzialnością twierdzę, że “Krzyk” to jedna z najlepszych płyt, jakie pojawiły się w naszym kraju w ostatnich latach. Talent Izy można było już dostrzec na debiutanckim “Już czas” z 2008 roku, ale w życiu bym nie podejrzewał, że postęp będzie tak ogromny. /Michał Stępniak/

46. Skalpel – “Transit” (2014) utwór

Najpierw była EP-ka “Simple”, aby nie wszystko “uderzyło w nas” na raz, następnie przyszedł czas na album “Transit”. Wszystko brzmi tu bardzo organicznie, nawet jeśli mamy do czynienia z elektronicznymi instrumentami. Płyta jest różnorodna i chyba za to najbardziej lubimy nasz Skalpel. /Ewelina Malinowska/

45. Bisz – “Wilk chodnikowy” (2012) utwór

Już dziś można nazwać “Wilka chodnikowego” swojego rodzaju klasykiem. Płyta ta zdobyła nie tylko uznanie słuchaczy, ale i recenzentów. O jej wielkości świadczy chociażby to, że nie było w Polsce hip-hopowego zestawienia najlepszych płyt bez albumu Bisza w pierwszej trójce, a i zdarzało się, że “Wilk…” zwrócił też uwagę mainstreamowych mediów oraz portali z muzyką alternatywną. Skąd takie dobre przyjęcie hip-hopu? Przede wszystkim dzięki świetnym tekstom, które zostały niebanalnie zarapowane. Genialną robotę zrobiły też bity znajdujące się na krążku. Całość brzmi wyśmienicie i bardzo spójnie. /Ewelina Malinowska/

44. Hokei – “Don’t Go” (2013) utwór

Hasło “groove” bije stąd głównie za sprawą dwóch perkusistów, ale w tym wszystkim kryje się dodatkowa warstwa syfu, która ubarwia pokręcone i  ciężkie brzmienie Hokei. Kuba Ziołek to złoty chłopak polskiej alternatywy i ta płyta jest tego najlepszym przykładem. /Kuba Serafin/

43. Kim Nowak – “Wilk” (2012) recenzja / utwór

Drugie podejście do przesterowanego grania braci Waglewskich to już zdecydowanie mniej przypadkowego uderzania w struny i punkowych konstruktów. Bardzo cieszy to, że odskocznia od macierzystych rejonów około-hiphopowych jest wyjątkowo udana. Southern rock w polskim wydaniu jak najbardziej do zaakceptowania. /Kuba Serafin/

42. Ampacity – “Encounter One” (2013) utwór

“Encounter One” gdyńskiego zespół Ampacity to czterdzieści dwie minuty gęstego i siarczystego grania, które podzielone zostało na trzy numery po części wpisujące się w stylistykę “space rock”. Kompozycje są szaleńczo długie, powykręcane i doprawione solidną dawką psychodelii. Wszystko to bez żadnych ograniczeń. /Katarzyna Matuszyńska/

41. UL/KR – “Ament” (2013) recenzja / utwór

Nie jestem pewien, czy kucie żelaza w takim tempie dla zespołu było dobrym posunięciem, ale wydaje mi się, że jeszcze większe gmeranie w materiale zniszczyłoby to, co obecnie można usłyszeć, a jest tego wiele. [...] Pomimo faktu, że w moim przekonaniu “Ament” wyszedł zbyt szybko, mam nieodparte wrażenie, że wejdzie gładko w świadomość słuchaczy, których ilość na pewno rozrosła się od momentu wydania debiutu. /Kuba Serafin/

40. L.Stadt – “El.P” (2010) recenzja / utwór

Na zakończenie na tym wyśmienitym torciku jakim jest płyta “El.P” L.Stadt postawili wisienkę w postaci  najdłuższego z całego krążka utworu “Jeff”. Ta bardziej skomplikowana, lekko  mroczna kompozycja utwierdza w przekonaniu, że choć L.Stadt wypracowali już sobie własny, oryginalny styl, to mają w zanadrzu jeszcze sporo pomysłów. /Kamila Madajczyk/

39. Pink Freud – “Monster of Jazz” (2010) utwór

Album mocno eksperymentalny, trudny do zaklasyfikowania, ale, jak zwykle w  takim wypadku, bardzo ciekawy. Świetne brzmienie, multum inspiracji pozajazzowych do wychwycenia. Rzeczywiście potwór. /Kuba Buszek/

38. Afro Kolektyw – “Piosenki po polsku” (2012) recenzja / utwór

Mimo licznych przemyśleń 30-latka, “Piosenki” niosą w sobie przede wszystkim ogromny uśmiech i radość ze słuchania harmonijnych i ładnych, czasem aż niewinnych utworów. Kolektyw mruga do polskiej muzyki pop z lat 80., rozwijając ten skrót do popularności, nie popeliny. Puszcza też oko swoim fanom i przypomina, że chwała nam i sława, a frajerom żal. Więc nie obrażaj się, bo winien będziesz sobie sam. /Krzysiek Żyła/

37. Kyst – “Waterworks” (2011) recenzja / utwór

Słowo nuda w kontekście tej płyty byłoby nieporozumieniem, ponieważ oprócz spokojnych, wręcz marzycielskich ballad, do których przyzwyczaił nas zespół, takich jak na przykład otwierająca płytę “Friend Now” czy też “Water”, na płycie “Waterworks” znajdują się też bardziej dynamiczne utwory jak “Colours” czy “A Postcard”. [...] Jeśli po przesłuchaniu trzydziestu minut ma się ciągłą ochotę na więcej, to chyba coś w tym musi być. Płyta koniecznie do przesłuchania, chociażby dla samej piosenki “Miss the Sea”. /Katarzyna Sobelga/

36. Bokka – “Bokka” (2013) recenzja / utwór

Z “Bokką” sytuacja jest o tyle trudna i ciekawa zarazem, że słuchając tej płyty nie do końca wiadomo, czy słyszy się bęben, czy to odgłos trzaskania pudełkiem od cd, albo inny niestandardowy dźwięk. To jest sedno tego albumu – muzyka organiczna, dźwięki bez barier, które sprawiają, że całość osadzona w elektronice wewnętrznie pulsuje, pracuje i porusza wyobraźnię. /Kasia Wojtasik/

35. Kim Nowak – “Kim Nowak” (2010) recenzja / utwór

Kim Nowak brzmi bardzo oldskulowo. [...] Płyta nagrana została w 100% na żywo, na analogowym sprzęcie, bez żadnych studyjnych fajerwerków ani cyfrowej postprodukcji. Dzięki temu brzmienie jest maksymalnie autentyczne, surowe i lekko przybrudzone. [...] Atutem są tu również na pewno teksty – niegłupie, zgrabnie napisane i w całości zaśpiewane po polsku. /Michał Karpowicz/

34. Baaba – “Disco Externo” (2010) utwór

Ależ to jest wesoła płyta! I nie trzeba wcale śpiewać śmiesznych tekstów, aby przy ich słuchaniu się uśmiechać. Wystarczy kilka naprawdę ciekawie jazzowo zagranych piosenek z małymi elektronicznymi dodatkami. Baaba robi to fantastycznie. Pouśmiechajcie się do “Disco Externo”, naprawdę warto. /Ewelina Malinowska/

33. Paristetris – “Honey Darlin’” (2010) recenzja / utwór

Paristetris starali się nie być zanadto nonszalanccy, ograniczyli ilość improwizacji, album jest nieco mniej eklektyczny. Od razu przyjemniej się tego słucha. Całość jest spójna, przy czym nie traci nic ze swobody. [...] “Honey Darlin’” jest płytą dobrze wyważoną – gdzieś pomiędzy przemyśleniem-powagą a szaleństwem-improwizacją. Aurea mediocritas. /Katarzyna Borowiec/

32. Sorry Boys – “Vulcano” (2013) recenzja / utwór

Podobnie jak “Hard Working Classes” (recenzja), drugi album, “Vulcano”, jest powalająco smutny i powalająco piękny. Równie piękny i równie dobry, ale w zupełnie inny sposób: utwory są bardziej dynamiczne, szybsze, traktują o innych tematach i innych na nie spojrzeniach, a i Bela odkrywa nowe pokłady swoich umiejętności wokalnych. /Maria Grudowska/

31. Świetliki – “Sromota” (2013) utwór

Po ośmiu latach od wydania ostatniego albumu zespół Świetlickiego powrócił z płytą “Sromota” i od razu posypały się zachwyty. Zachwyty słuszne, bo album genialny. Jak na obecne czasy niewyobrażalnie długi – prawie 130 minut muzyki podzielonej na 36 piosenek na trzech płytach. /Katarzyna Matuszyńska/

30. Jerz Igor – “Mała płyta” (2014) recenzja / utwór

Jestem pełny podziwu i fascynacji dla tego z jakim kunsztem i estymą muzycy potraktowali tych najmłodszych. Jest dostojnie, poważnie, wreszcie bez klaunady i wygłupów na siłę. “Małej płyty” nie odsłucham tylko ze swoim 6-letnim bratem. Księżyce, niczym owce podliczam także z trochę starszą publicznością, mając nadzieję, że nikt jeszcze nie odważy się zamknąć oczu na dobre. /Mateusz Grzeszczuk/

29. Organizm – “Koniec początek, powidok” (2011) recenzja / utwór

Niewątpliwie to bardziej dopracowane brzmienie, dopieszczenie i wygładzenie nie spodoba się wszystkim starszym fanom, ale jednocześnie poszerzenie instrumentarium sprawia, iż kawałki nie brzmią powtarzalnie, co mogło być męczące pod koniec pierwszego albumu. Uwielbiający starsze piosenki nie powinni być jednak rozczarowani; “Koniec, Początek, Powidok” to wciąż niesamowicie wyrazisty bas, który doskonale współpracuje z perkusją (Kuba Affelski), a to wszystko okraszone jeszcze różnorodnymi technikami gry przez gitarzystę Tomka Gogolewskiego. /Łukasz Stasiełowicz/

28. Rebeka – “Hellada” (2013) utwór

Robią oszałamiającą karierę swoim ambitnym, popowym atakiem. Duet Szczęsny-Skwarek nie zapomina o swoich mrocznych, elektronicznych korzeniach dodając do Rebeki element przebojowości. Żaden duet w  ostatnim czasie tak nie namieszał na polskiej scenie. /Kuba Serafin/

27. Babadag – “Babadag” (2012) recenzja / utwór

Babadag to zapomnienie, przejście do krainy poza czasem i przestrzenią. Jest ona wszędzie i nigdzie. Mity są tu prawdziwe, a słowa mają moc. Do tej krainy trafiła Ola Bilińska i tka w niej swą muzyczną opowieść, w której miesza różne wrażliwości i tradycje. Raz siedzi z banjo na werandzie domku na prerii, innym razem błąka się po lesie w rytm plemiennych bębnów, jeszcze innym oddaje się kojącym dźwiękom steel drumów i dzwonków. A to dopiero początek. Mimo tego zatrzęsienia inspiracji “Babadag” pozostaje bardzo spójną płytą. /Michał Wieczorek/

26. We Draw A – “Moments” (2014) recenzja / utwór

Jeśli album jest tak dobry jak ten stworzony przez Piotra Lewandowskiego i Radosława Krzyżanowskiego, nagle zaczyna brakować odpowiednich słów, aby uzewnętrznić swój zachwyt. [...] Teraz moim rytuałem jest prawie 50 minut onirycznego rave’u z We Draw A – to piękne wprowadzenie w marzenia (senne). /Ewelina Malinowska/

A jakie są Wasze typy?

MIEJSCA 25-1

tekst: Ewelina Malinowska
grafika: Dorota Szubska




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.